O blogu

20.10
2010
Co piją inni? (cz. I)

Dzisiaj wpis gościnny od osoby, która też lubi pić prawdziwą, dobrą herbatę. Którą lubi a za którą nie przepada. Oraz pragnie się z nami podzielić swoim doświadczeniem na temat parzenia herbaty, bo jak wiadomo, każdy na swój sposób.

Nazywam się Tomasz Frelik. Od kilkunastu lat piję zieloną herbatę i w zasadzie tylko zieloną, bo czarnej nie lubię, z wyjątkiem Earl Grey, którą od czasu do czasu owszem. Napiszę o 3 gatunkach zielonej herbaty które lubię najbardziej, jak odróżnić dobrą herbatę od kiepskiej i jak prosto a smacznie parzyć listki.

Pierwsza z odmian które polecam to Gunpowder "Temple of the Heaven" - ten lepszy wariant, bo czasami bywa w sprzedaży jakaś tańsza odmiana. Gunpowder to herbata wędzona i właśnie wędzenie nadaje jej charakterystyczny zapach i wygląd. Smak jest o tyle przyjemny że nie ma trawiastego komponentu obecnego w różnych innych odmianach.

Chun Mee - bardziej wyważony, łagodny gatunek, klasyk. I wreszcie moja ulubiona odmiana, Popoff. Nie mylić z czarnym Popoffem. Niestety spotykany rzadziej niż pozostałe. Smak Popoffa jest dość podobny do Chun Mee, subtelny lecz pełny, słodkawy i pyszny.

Gatunki które wymieniłem nie należą do najtańszych ale też trudno nazwać je drogimi, mieszczą się w granicach 10-15 PLN za 100g. Wszystkie oczywiście sypkie, na wagę.

Teraz moje testy jak z grubsza ocenić jakość zielonej herbaty. Po pierwsze, wkrótce po zalaniu wodą pływające na powierzchni badyle powinne same zatonąć. Jeśli pływa ich dużo, oprócz badyli także liście, i nie toną, to znaczy że herbata jest kiepska. Można to zaobserwować kupując w zwykłym sklepie paczkowaną herbatę zieloną. Z tego też powodu nie piję herbaty w torebkach, oprócz tego że nie wiadomo co jest w środku gorzej smakuje i nie można kontrolować dawki.

Drugi znak że herbata jest dobra jest taki, że można ją pić na okrągło i się nie nudzi. Idzie o to że na początku wiele egzotycznych odmian smakuje interesująco, a po tygodniu człowiek wzdryga się na samą myśl. Z drugiej strony potrzeba czasu, żeby w pełni docenić dobrą herbatę. Myślę że koncepcja jest prosta więc nie będę jej dalej rozwijał, każdy może zastosować ten test w praktyce.

I na koniec o tym jak parzę herbatę. Lubię proste rozwiązania, więc po prostu wsypuję trochę herbaty do kubka i zalewam gorącą (nie wrzącą) wodą. Ważne jest, żeby nie czekać zbyt długo z piciem, bo kiedy taka herbata postoi i zbytnio straci temperaturę to bardzo traci też na smaku, chyba na skutek wytrącania się garbników. Tak jak pisałem w dobrej herbacie nic nie pływa po wierzchu więc można spokojnie delektować się smakiem. Niektórzy rekomendują powtórne parzenie tego samego materiału, ale mi to nie smakuje. Zawsze wsypuję świeżą.

Komentarze

(nazwę wpisz małymi literami)

herbaciane.info © 2008-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone.