Czerwona herbata

20.10
2010
Milk Oolong

Właśnie piję drugą szklankę tej herbaty, jak się potem okazało, czerwonej, bo początkowo myślałem, że to aromatyzowana. A jak aromatyzowana, to tylko czarna. Gdy wsadziłem nos do opakowania z herbatą, to przypomniało mi się dzieciństwo.

Wszystko przez ten mleczny aromat, który skojarzył mi się z cukierkami – Krówkami (Babcie zawsze dają te cukierki swoim wnuczkom ;). Aromat ten jest bardzo charakterystyczny dla mlecznej oolong. A to ze względu na specjalny sposób suszenia listków. Innym osobom, zapach może się kojarzyć z tofi.

Jeśli chodzi o cenę, to jest ona zróżnicowana – od 12zł do 25zł za 50g. Nie za bardzo wiem, skąd taka różnica. Można się domyślać, że te tańsze mogą być gorszej jakości – aromat nie jest mocny i szybko się „ulatnia”.

Oczywiście jak na prawdziwą herbatę przystało, można ją zalewać kilka razy. Ze względu na „fusiastość”, dobrze zaopatrzyć się w zaparzaczkę.

Komentarze

21:24:48 dnia 19-10-2009 Asia napisał/-a:
hmm jak krówki ;)? warte spróbowania
20:36:45 dnia 20-10-2009 deni58 napisał/-a:
Oolong Milk to już od dłuższego czasu mój numer 1! Pijąc ją nie robię nic innego poza słuchaniem dobrej muzyki :)
14:59:25 dnia 02-08-2011 jankielnia napisał/-a:
Ja się uzależniłem. Jestem pod wrażeniem tej pysznej herbaty, no i ponoć świetnie działa na zdrowie. No i zgadzam się: Milk Oolong + dobra muzyka, to jest to :)

(nazwę wpisz małymi literami)

herbaciane.info © 2008-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone.